SAMODZIELNA PRACOWNIA INFORMACJI OBRAZOWEJ
Marek Ostrowski
tel. kom. (+48) 602 760031
SAMPER sci-art

www.samper.pl
SAMPER LOGO

POKOLENIE VARSOVIA.PL

I tak powstawał Projekt Warszawa... Jego pierwsze etapy miały zapewne miejsce w piaskownicy na Grochowie, potem - w praskim liceum, dalsze - na Uniwersytecie Warszawskim, ale tak naprawdę wszystkie od początku znacznie wykraczały poza te ośrodki edukacyjne, przebiegając dosłownie wszędzie na świecie. Warszawa była bowiem bardziej pojęciem emocjonalnym niż przestrzenią geograficzną.
Projekt Warszawa to wielopoziomowe patrzenie na miasto i próba zrozumienia mechanizmu funkcjonowania specyficznej przestrzeni społecznej. Próba jej kształtowania i współistnienia z nią. Jej pojmowanie zmieniało się wraz z dorastaniem, a poznawanie ewoluowało wraz z powiększającymi się zasobami wiedzy i mądrości. Poszczególne etapy to spotkania z wyjątkowymi ludźmi, to własne realizacje, to działania zespołowe, zmierzające do nadania sensu naszemu istnieniu. Życie tak naprawdę jest jedno i miło jest spojrzeć na nie wstecz, i na nas samych na tym tle, z satysfakcją.
Album VARSOVIA.PL jest kontynuatorem albumów Spojrzenie Warsa i Oblicze Sawy. Jest to opowieść o potencjale tkwiącym w ludziach i możliwościach jego wykorzystania. Wywodzące się z Warsa i Sawy pokolenie informatyczne Varsovia.pl nie żyje przeszłością. Na teraźniejszość patrzy krytycznie i zarazem idealistycznie, jak to bywa w młodym wieku. Czerpiąc z doświadczenia poprzednich pokoleń tworzy własną przyszłość. Temu właśnie pokoleniu dedykowany jest Projekt, który pozwoli kolejnym generacjom kształtować rzeczywistość dzięki współdziałaniu wiedzy, emocji i wyobraźni.
Projekt Warszawa jest formą gry w miasto, która, nie wiadomo kiedy, przekształca się w grę o miasto.
Istnienie osobnika w tej skali ma charakter okresowy. Rozwój społeczeństwa jest ciągły. Młody mózg, zdolny do przetwarzania informacji, czerpie z wiedzy i doświadczenia innych - to nauka historii. Ma jednak swoje marzenia, wyobrażenia, a przy tym witalne siły, aby wszystko, co zamierzy, realizować bez lęku. To budowanie przyszłości.
Jaki jest związek miedzy funkcjonowaniem (i różnorodnością funkcjonowania) mózgu a Warszawą, której poświęcony jest ten album? Między fizjologią, psychiką a miastem? Niewielu z nas zdaje sobie sprawę, że tu właśnie leży klucz do percepcji, zrozumienia i budowania wizji miasta. Warszawa jest odbiciem możliwości naszych mózgów zarówno w sferze intelektualnej, jak i emocjonalnej. Jej wyobrażenie, jej historia i jej przyszłość, znajdując się w naszych rękach, korzeniami tkwią w naszych mózgach. Tyle jest Warszaw, ile jej wyobrażeń w nas. W wszyscy bowiem jesteśmy dziećmi Warsa i Sawy.




WEDUTY, PLANY I PANORAMY

Najstarsze widoki Warszawy są zapisem przestrzeni w formie wedut. Jedno z najstarszych zobrazowań miasta, które dotrwało do naszych czasów - sztych Dahlberga, pochodzi z II połowy XVII wieku. Wiele z nich ma charakter naziemnych panoram, ale często ich rysunek geometryczny jest poszerzony o uzupełniające treści, stając się obrazową formą intelektualnej wypowiedzi.
Plan to syntetyczny obraz opisujący sumę naszej wiedzy o przestrzeni, której w całości jednym rzutem oka, szczególnie dawniej, nie byliśmy w stanie zobaczyć. Zwykle jest on wyrażany w postaci graficznej, bez zapisu perspektywy, ale za to w układzie subiektywnie określonych współrzędnych geograficznych. Jest to zmaterializowany obraz pojęciowy z własnym kodem symboli i relacji przestrzennych obcych naszemu zmysłowi widzenia, których musimy się uczyć. Do szczególnie cennych, najstarszych planów Warszawy zalicza się plan Pierre Tirregaille z 1762 roku, pierwszy plan urbanistyczny - delineację Hiża i Jędrzejowskiego z 1771 roku., plan Oficerów Korpusu Inżynierów Wojskowych z 1822 roku. i plany Wiliama Lindleya z okresu 1883-1915.
Równie ciekawą obrazową formą przedstawiania miasta są klasyczne ujęcia panoramiczne. Nasze oko zawsze odbiera obraz o stałym kącie szerokości widzenia - im dalej stoimy, tym oczywiście obejmujemy wzrokiem większą przestrzeń. Jednak tylu informacji, jakie zawarte są w dowolnej panoramie, żadne oko jednym spojrzeniem nie jest w stanie ogarnąć. Panorama to obraz szerszy niż pole widzenia. Jest ona sumą cząstkowych obserwacji powiązanych ze sobą w określonym ciągu. Odpowiada więc nie jednostkowej obserwacji, ale syntetycznemu obrazowi mózgowemu, który z pojedynczych, ale powiązanych ze sobą informacji stworzył jeden spójny zbiór o nowych cechach.
Wśród historycznych panoram Warszawy wyróżniają się: panorama Baryczkowska, panorama Brandla-Kozarskiego oraz pierwsze w historii aksonometryczne przedstawienie Warszawy z lotu ptaka Adama Lerue i Juliana Ceglińskiego.
Panorama Baryczkowska powstała w latach 1775-1780 na zamówienie mieszczańskiego rodu Baryczków silnie związanego z historią Warszawy. Jest zapisem widoku skarpy wiślanej od Ujazdowa do Marymontu, widzianej ze znacznie niższego, przeciwległego brzegu praskiego. Obserwator wykonując panoramę przemieszczał się z biegiem Wisły równolegle do skarpy. Inne podejście w ujęciu Warszawy reprezentuje panorama Brandla-Kozarskiego z 1873 roku. Została opracowana na podstawie precyzyjnych zdjęć fotograficznych wykonanych przez Karola Brandla. Na ich podstawie Adolf Kozarski wykonał rysunek drzeworytniczy, który został opublikowany w tygodniku Kłosy. Była to pierwsza i przez prawie półtora wieku jedyna pełna 360o panorama Warszawy wykonana w całości ze stałego miejsca obserwacji (w przeciwieństwie do zmiennego w panoramie Baryczkowskiej). Oś panoramy znajdowała się w najwyższym dostępnym miejscu ówczesnej Warszawy - na wieży Zamku Królewskiego. Inne próby wykonania pełnej obrotowej panoramy, m.in. z wieży zboru ewangelickiego, skończyły się tylko na fragmentarycznym zapisie wąskiego kąta obserwacji.
Na zdjęciu: fragment panoramy zwanej Baryczkowską z 1780 roku (ze zbiorów Archiwum Państwowego m.st Warszawy).





IDEA INSTYTUTU WARSZAWSKIEGO

Ideą Instytutu Warszawskiego Collegium Varsoviense, będącego kolejnym etapem autorskiego Projektu Warszawa, jest wytworzenie emocjonalnego i intelektualnego związku między studentami uczelni warszawskich a miastem. Absolwenci Uniwersytetu Warszawskiego, Politechniki Warszawskiej i wszystkich uczelni warszawskich powinni nie tylko poznać miasto, w którym się uczą, jego historię i współczesne problemy, ale jednocześnie swoimi działaniami aktywnie współtworzyć jego przyszłość. Naturalnym partnerem środowiska akademickiego powinno stać się miasto, jako potencjalny odbiorca projektów i dysponent funduszami, któremu również powinno, jak się wydaje, zależeć na zaprezentowaniu się. Wiele zależy od tego, czy społeczność Warszawy i władze miasta będą zainteresowane budowaniem takich związków.
Nowatorski w koncepcji organizacyjnej i merytorycznej Instytut Warszawski tworząc aktywną platformę wspólnych działań dydaktyczno-naukowo-społecznych znakomicie wpisuje się w statutowe założenia działalności zarówno uczelni warszawskich, jak i miasta stołecznego Warszawy. Projekt przedstawiany był wielokrotnie przez autora począwszy od 2001 roku na konferencjach i seminariach organizowanych na uczelniach warszawskich z jednoczesnym udziałem mieszkańców Warszawy, a także na posiedzeniach zespołów Rady Miasta. Za każdym razem wzbudzał bardzo duże zainteresowanie. Uznanie oraz bardzo duże poparcie ówczesnych rektorów Uniwersytetu Warszawskiego, Politechniki Warszawskiej i ASP oraz wielu innych instytucji warszawskich, przy jednoczesnym braku zainteresowania ze strony miasta, nie spowodowało w efekcie powołania dotąd takiej wzorcowej i, jak się wydaje - unikalnej na skalę światową - międzyuczelnianej akademickiej struktury naukowo-dydaktycznej współdziałającej z miastem w kształtowaniu wiedzy o własnym środowisku.
U podstaw powołania Instytutu leży idea kształtowania postaw tożsamości integrujących mieszkańców i instytucje z lokalnym środowiskiem i społecznością, wzmacniających poczucie własnej wartości wynikającej ze świadomości wspólnoty, kształtowanie postaw identyfikowania się ze szkołą, uczelnią i miastem. Przynależność do braci akademickiej uczelni warszawskich, i jednoczesne naturalne w tej sytuacji identyfikowanie się z Warszawą, powinno wytworzyć elitarną grupę, której prężne działania społeczne, ekonomiczne czy technologiczne zdecydują w przyszłości o nowoczesnym obliczu stolicy.
Powołanie tej formy studiów powinno stać się dużym wydarzeniem w historii miasta, a zarazem warszawskich uczelni. Instytut Warszawski Collegium Varsoviense, i tworzona niezależnie Obrazowa Baza Danych wspierająca jego działalność, byłyby nie tylko narzędziem integracji mieszkańców wokół wspólnego celu budowania tożsamości społeczeństwa informatycznego, elementem globalnej promocji miasta i powodem do słusznej dumy, ale jednocześnie sygnałem, że społeczność stolicy dostrzega nie tylko historię, ale jest zdolna tworzyć nowoczesne struktury Warszawy przyszłości oparte na witalnej i twórczej frakcji społecznej i pokoleniowej, a nie politycznej.
Na zdjęciu (2007): Warszawa to złożony układ wielu obiektów, przestrzeni, symboli i ścieżek historii.





STUDIA VARSAVIANISTYCZNE

Projekt Warszawa i studia varsavianistyczne wzbudziły zainteresowanie największych i najbardziej renomowanych uczelni warszawskich: Uniwersytetu Warszawskiego, do którego dołączyły: Akademia Sztuk Pięknych, Politechnika Warszawska oraz Szkoła Główna Handlowa. Już w maju 2007 roku senaty dwóch pierwszych: Uniwersytetu Warszawskiego i ASP podjęły uchwałę o wspólnym tworzeniu pierwszych akademickich struktur Instytutu Warszawskiego Collegium Varsoviense. Powołany został pełnomocnik rektora Uniwersytetu Warszawskiego do spraw studiów varsavianistycznych w osobie autora projektu, gdyż Uniwersytet stał się w sposób naturalny głównym centrum tej działalności.
Po raz pierwszy w historii miasta pojawiły się w planie zajęć akademickie wykłady varsavianistyczne. Planowane były początkowo, mimo entuzjazmu, nieśmiało. Nikt nie był w stanie przewidzieć aż tak ogromnego zainteresowania studentów. Tymczasem drogą elektroniczną zgłosiło się w ciągu kilku dni blisko dwa i pół tysiąca studentów, a zgłoszenia napływały ze wszystkich uczelni warszawskich.
Jest to najprawdopodobniej pierwszy program dydaktyczny na taką skalę, jakiego o swoim środowisku nie stworzyły żadne inne uczelnie na świecie. Program, w którym studenci uczelni są zapoznawani z historią i współczesnością naszego wspólnego miasta z szansą na aktywne kształtowanie jego przestrzeni i wizerunku.
Projekt wykładów varsavianistycznych zaproponowany przez autora jest przede wszystkim nastawiony na czynny i twórczy udział studentów. Obok upublicznienia wiedzy o mechanizmach funkcjonowania metropolii, o przestrzeni miasta i rozwoju tej przestrzeni: geograficznej, historycznej, społecznej, ekonomicznej, przyrodniczej, intelektualnej, kulturowej, administracyjnej etc., istotne jest również sukcesywne wprowadzanie studentów kolejnych roczników w krąg zainteresowań, inspiracji i współpracy na rzecz Warszawy.
Interdyscyplinarne zajęcia są prowadzone partnersko z kilkudziesięcioosobowym zespołem wykładowców. Stwarza to niezwykłe możliwości szerokiego i bardzo atrakcyjnego poznania aglomeracji z perspektywy różnych dziedzin.
Nie zawiedli wspaniali wykładowcy, którzy już wcześniej brali udział w Tematycznych Panoramach Warszawy. Przyłączyli się też kolejni, łącznie z profesorami Henrykiem Samsonowiczem i Andrzejem Rottermundem - osobami wielkiej wiedzy i osobistej kultury, reprezentujących sobą te wartości, które powinny być rozpoznawalnym znakiem studiów varsavianistycznych. Wybór miejsca wykładów jest również w miarę możliwości podporządkowany ich treści i przesłaniom. Profesor Rottermund na swój wykład o Warszawie okresu Canaletto zaprosił do Sali Wielkiej Asamblowej Zamku Królewskiego. Wykład o tradycjach konstytucyjnych i budowaniu stołeczności odbywa się w sali posiedzeń Trybunału Konstytucyjnego, a ostatni wykład - już w rytmach karnawałowej zabawy - poświęcony wielokulturowej społeczności Warszawy i tradycjom zabaw żakowskich ma miejsce w klubie studentów PW - słynnej Stodole.
Gospodarzem pozostałych wykładów stał się Wydział Biologii UW, którego nowoczesna sala wykładowa jest w stanie pomieścić tak dużą liczbę studentów.
Na zdjęciu (2007 r.): Uniwersytet Warszawski i Akademia Sztuk Pięknych stworzyły jako pierwsze kolejną oś wzajemnej współpracy. Włączając się w realizację studiów varsavianistycznych i Instytutu Warszawskiego Collegium Varsoviense wsparły Projekt Warszawa.
Do nich dołączyły kolejne uczelnie: największa w kraju uczelnia techniczna - Politechnika Warszawska oraz największa uczelnia ekonomiczna - Szkoła Główna Handlowa. Może z czasem dołączy do Projektu również m.st. Warszawa.





LEKCJE NA CZAJCE

Uczniowie szkół warszawskich mogliby mieć lekcje nie tylko w szkołach i korzystać z wiedzy zawartej w podręcznikach, ale również w wybranych i odpowiednio przygotowanych miejscach i laboratoriach na terenie Warszawy.
Miejskie Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji m.st. Warszawy SA przyjęło zaproszenie do współpracy w projekcie Warszawskiego Tryptyku Edukacyjnego. Jednym z tematów byłoby ewentualne wdrożenie w przyszłości programu lekcji chemii i biologii związanych z oczyszczaniem środowiska, ze szczególnym uwzględnieniem procesów oczyszczania ścieków komunalnych. Uczniowie byliby zapoznawani z obiegiem wody - strategicznym czynnikiem funkcjonowania miasta. Część informacji, zwłaszcza dotyczących wspaniałej historii i tradycji warszawskich filtrów powinna być dostępna przez portal Varsovia.pl. Podczas zajęć uczniowie mogliby na miejscu sami pobierać konkretny materiał do analiz: wodę z Wisły i z poszczególnych etapów procesu oczyszczania, a także próbki osadów stałych. To zupełnie inne wrażenia niż te wyniesione z laboratorium szkolnego - przede wszystkim poczucie pragmatycznego związku nauki z rzeczywistością. Pobrany materiał byłby poddany obserwacjom mikroskopowym, a następnie analizom chemicznym. Być może właśnie tu uczniowie po raz pierwszy usłyszą o roli osadu czynnego złożonego z bakterii i pierwotniaków biorących udział w naturalnym przetwarzaniu zanieczyszczeń. Tu, na miejscu, będą mogli testować skuteczność najnowszych, bezpiecznych dla środowiska, technologii oczyszczania wspomagających naturalne procesy oczyszczania wód.
Zajęcia z chemii na konkretnym materiale pozwolą teoretycznie poznać nie tylko same schematy reakcji, ale również praktyczne założenia działania oczyszczalni od strony inżynierskiej, biologicznej i społecznej, jej skuteczność i organizację jej funkcjonowania. Zajęcia o takim profilu są już przygotowywane wraz z metodykami i nauczycielami chemii i biologii.
Możliwości edukacyjne tej propozycji polegają nie tylko na udziale w lekcji biologii i chemii, ale jednocześnie na zrozumieniu idei i roli oczyszczalni w funkcjonowaniu miasta. Byłyby one, oprócz celów czysto edukacyjnych, także okazją do promocji roli i misji przedsiębiorstwa. Wszystkie bowiem obserwacje, i kształtowane na ich podstawie opinie, byłyby wiarygodnie potwierdzone własnymi badaniami i eksperymentami uczniów. Lekcje w oczyszczalni nastawią proekologicznie młodzież bardziej niż najlepsze jednorazowe akcje. Owoce takich lekcji zostaną dostrzeżone w ciągu kilku lat, gdy młodzi ludzie zaczną zarządzać miastem i opracowywać jego strategie funkcjonowania.
Włączenie się w projekt edukacyjny instytucji tak znaczącej w życiu miasta mogłoby mieć duże znaczenie w szerokim rozpowszechnianiu wiedzy o metodach oczyszczania, ich przebiegu i oddziaływaniu na otoczenie. A także o konieczności istnienia w powiązaniu z przestrzenią miejską możliwościach minimalizowania ubocznych skutków funkcjonowania oczyszczalni i spalarni, budowaniu związków między mieszkańcami a przedsiębiorstwem, i w rezultacie emocjonalnym wsparciu działania oczyszczalni przez mieszkańców. Mieszkańców, którzy jako uczniowie brali tutaj lekcje z chemii i biologii.
Na zdjęciu (2007 r.): oczyszczalnia Czajka w pejzażu Warszawy.





FOTOPLAN 1926 ROK

Fotomapy w bazie danych układamy, jak warstwy w osadach geologicznych, jedna na drugą od najstarszej po najmłodszą. I w tej kolejności zaczynamy je prezentować w tym albumie. Przybywa warstw, ale my zawsze będziemy znajdować się w warstwie najwyższej - powierzchniowej strefie czasu teraźniejszego i z tego poziomu każdorazowo będziemy wędrować w głąb bazy w przeszłość.
Zaczynamy od najstarszego i bezcennego zbioru zdjęć lotniczych z 1926 r.
W tym bowiem roku, w zaledwie kilkanaście lat po pierwszym locie braci Wright, dokonano w Warszawie pierwszego w świecie na tak wielką skalę, nalotu fotogrametrycznego nad miastem i jego przedmieściami. Zdjęciami objęto obszar 200 km2. Łącznie wykonano ponad 3 tysiące zdjęć w skali 1:2500 na płytach szklanych w formacie 230x180 mm. Do dnia dzisiejszego zostało się ich niewiele, a część jest w znacznym stopniu zniszczona mechanicznie i mikrobiologicznie.
Zbiory znajdują się obecnie pod opieką Archiwum Państwowego m.st. Warszawy. Pod koniec lat 90tych ubiegłego wieku autor, współpracując naukowo z Archiwum, dokonał identyfikacji i interpretacji prawie wszystkich zdjęć znajdujących się w zbiorach. Odtworzenie treści zdjęć (niekiedy konieczne było wcześniej ułożenie ich jak puzli z dziesiątków wymieszanych drobnych kawałków pochodzących z rozbitych płyt szklanych) oraz odbudowanie obrazów zniszczonych przez kolonie grzybów, zacieki wodne i chemiczne oraz wysoką temperaturę, wymagało wiele pracy. A przecież było zaledwie wstępem do równie czasochłonnych analiz i interpretacji merytorycznych wspomaganych analizami obrazowymi m.in. analizą fourierowską.
Po przeprowadzeniu interpretacji treści zdjęć w dalszej kolejności starano się zidentyfikować lokalizację. Czasami wystarczył dosłownie fragment korony drzewa w polu lub kępa trzcin na skraju łąki, aby prowadząc ciągi analiz porównawczych z różnymi materiałami historycznymi oznaczać lokalizacje obiektów nawet wtedy, gdy znajdowały się w szczerym polu poza granicami miasta i nie było żadnych innych punktów odniesień. Była to niezwykle interesująca i emocjonująca praca detektywistyczna. Łącznie zidentyfikowano lokalizację ponad 80 procent klisz lub ich odczytanych fragmentów. Pozwoliło to autorowi stworzenie nieciągłego, ale niezwykle cennego fotoplanu Warszawy 1926 r.
Zdjęcia z tego nalotu, zamieszczone na kolejnych stronach, nie zawsze są zorientowane w typowym układzie współrzędnych północ-południe. Są to bowiem często fragmenty szklanych klisz. Ich rolą w tym albumie jest pokazanie najciekawszych miejsc starej Warszawy.





FOTOPLAN 1935 ROK

Fotogrametria lotnicza zapoczątkowana w połowie II dekady XX wieku okazała się bardzo efektywnym narzędziem wspomagającym tworzenie planów. Dlatego już dziesięć lat później, w listopadzie 1935 r., wykonano na potrzeby przygotowywanego aktualnego planu miasta i planowania przestrzennego kolejne zdjęcia fotogrametryczne (na ich podstawie powstało 50 sekcji planu w skali 1:2500 dla centrum i skali 1:10000 dla przedmieść). Wybrane fragmenty tego fotoplanu, ukazujące różne części Warszawy tego okresu, zamieszono na kolejnych stronach. Fotoplan został opracowany według warszawskiego układu współrzędnych, którego centrum wyznaczał krzyż na kopule zboru ewangelickiego przy placu Małachowskiego.
Każde ze zdjęć zamieszczonych w albumie zostało utworzone z połączenia dwóch sekcji. Układ sekcji zaznaczono graficznie z boku obrazów, co ułatwia orientację i, w połączeniu z wiedzą o mieście współczesnym, pozwala na samodzielną interpretację. Materiały pochodzą ze zbiorów Archiwum Państwowego m.st. Warszawy.





FOTOPLAN 1945 ROK

Zdjęcia na kolejnych stronach zostały wykonane w maju 1945 r. przez wojska radzieckie. Ich celem była dokumentacja tego, co zostało z miasta po wojnie i powstaniu warszawskim. Choć skala ciągu zdjęć zamieszczonych w albumie, i powiązana z nią rozdzielczość, nie pozwala dostrzec wielu szczegółów i tak widać ogrom zniszczeń. Jest to zarazem stan zero Warszawy współczesnej, która rozwinęła się na gruzach Warszawy przedwojennej.
Na zdjęciach w albumie pokazano pozostałość po warszawskim getcie. Pojedyncze obiekty pozostawione bez zniszczeń przez wojska niemieckie to budynki użyteczności publicznej: kościół i więzienie między śladami po ulicach Dzielną i Pawią, a także wybrany przykładowo ciąg zdjęć centrum miasta: od Woli na zachodzie po Saską Kępę na wschodzie.





OBRAZ DYNAMIKI MIASTA

Obrazowa Baza Danych umożliwi w przyszłości samodzielne budowanie wirtualnych, dynamicznych prezentacji ukazujących zmienność zarówno w przestrzeni, jak i w czasie. Prezentacji wyrażanych nie tylko prostymi animacjami, ale opartych na dynamicznym dostępie do informacji przechowywanych w katalogach archiwum bazy danych.
Animacje mogą być oparte na wartościach wpisanych na stałe w model przestrzenny - tak powstały model i jego projekcja są statyczne pod względem merytorycznym. Operowanie w przestrzeni bazy danych pozwala natomiast dynamicznie generować różne modele, według różnych założeń i algorytmów. Oba podejścia łączy końcowa postać wizualna - animacja zmian obserwowana płynnie na ekranie monitora. Choć oba podejścia różnią się możliwościami merytorycznymi, budowanie animacji nawet w podstawowej formie wydaje się sprawą oczywistą, na którą powinno być nieograniczone zapotrzebowanie.
To, co jest jednak tak oczywiste dla mieszkańców, nie zawsze jest takie samo dla decydentów. Ale co jest jeszcze boleśniejsze, również dla wielu urbanistów i projektantów. Pokazują to wieloletnie starania Rafała Szczepańskiego - architekta, jeszcze niedawno prezesa oddziału warszawskiego Stowarzyszenia Architektów Polskich SARP.
Jego dewiza: Miasto nie jest stanem, ale procesem - przekłada się na metodę czterowymiarowej ( trzy wymiary przestrzeni wzbogacone o parametr czasu) prezentacji przekształceń urbanistycznych. Wieloletnie bezskuteczne zabiegi o przestrzenną makietę Warszawy nie tylko współczesnej, ale również w ujęciu historycznym: zrazu fizyczną, jak to wykonano już dla wielu miast, a potem zabiegi o makietę cyfrową, spełzły dotąd na niczym. By zaprezentować dynamiczną metodę analizy i projekcji 4D na potrzeby prezentacji ramach debaty: Jaka Warszawa? XI Festiwalu Nauki zbudowany został uproszczony model Warszawy począwszy od połowy XIX wieku.
Jest to autorskie opracowanie metody dynamicznej analizy i projekcji 4D, która nie tylko winna znaleźć swoje miejsce w warsztacie badawczym i projektowym specjalistów, ale także stać się środkiem, narzędziem i forum publicznej debaty nad miastem. Pozwala śledzić w czasie i przestrzeni kolejne etapy przekształceń miasta, identyfikować bariery i specyfikować tendencje rozwoju.
Na początku lat dziewięćdziesiątych, w buncie przeciw sztywności i ograniczeniom oprogramowania CAD wraz z dwoma kolegami informatykami stworzył własny program architektoniczny ArchiDraw o nowatorskiej podówczas strukturze przestrzennej i parametryzacji obiektowej. Nie podołał jednak światowej konkurencji i mimo sukcesów w setkach aplikacji musiał zaniechać dalszych prac.
Aż dziwne wydaje się, że znany architekt musi przebijać się w środowisku ze swoją koncepcją dynamicznej definicji rozwoju miasta, która dla osób spoza branży, dla przeciętnego warszawiaka na poziomie szkoły średniej, wydaje się tak naturalna.
Prezentacja dynamicznej makiety miasta, niosącej już w podstawowej formie tak wiele użytecznych informacji, niezamierzenie jeszcze silniej uwypukliła anachroniczność stosowanych powszechnie w Warszawie metod planowania przestrzennego i projektowania urbanistycznego.





PRZESTRZENNY MODEL BUDOWY GEOLOGICZNEJ

Państwowy Instytut Geologiczny (PIG) kończy obecnie realizację bardzo ambitnego projektu 3DGP - Przestrzennego numerycznego modelu wgłębnej budowy geologicznej Polski od 6000 m p.p.m. do powierzchni terenu w skali 1:500 000 (www.pgi.gov.pl/3d). Przyłączając się do inicjatywy Projektu Warszawa i Obrazowej Bazy Danych Varsovia.pl, Państwowy Instytut Geologiczny rozpoczął prace nad szczegółowym trójwymiarowym modelem budowy geologicznej wybranego pilotażowo obszaru Warszawy w skali 1:10 000 - 3DGP.waw, jako jednej z warstw tematycznych, bazującym na danych, metodyce i doświadczeniach z projektu 3DGP.
Omawiany model, poza aspektem naukowym, ma ogromne znaczenie praktyczne i edukacyjne. Modele 3D silnie oddziałują na wyobraźnię odbiorcy, prezentując skomplikowaną budowę geologiczną w sposób bardzo przystępny i zrozumiały dla szerszego grona odbiorców. Posiadając odpowiednio wysoką rozdzielczość poziomą i pionową, stają się nieodzownym narzędziem w procesie decyzyjnym i projektowym przy zarządzaniu przestrzenią. Projekt 3DGP.waw bazuje zarówno na danych geologicznych, hydrogeologicznych, jak i geologiczno-inżynierskich, dzięki czemu stanowi wsparcie przy planowaniu i podejmowaniu decyzji związanych z zagospodarowaniem przestrzennym miasta. Pozwala na optymalne wykorzystanie i zagospodarowanie przestrzeni, jest niezbędny przy decyzjach budowy i przebudowy ulic, wiaduktów, budynków, infrastruktury mediów miejskich itp., jakościowego i ilościowego monitorowania stanu zasobów naturalnych (na przykład. wód podziemnych), oceny wpływu inwestycji na środowisko oraz określania geozagrożeń (na przykład geotechnicznych).
Dla pokazania możliwości modelu 3DGP.waw przyjęto, że obszar objęty modelowaniem powinien w pełni charakteryzować i uwzględniać główne aspekty wgłębnej budowy geologicznej (stratygrafia - wiek utworów, litologia - skład osadów, geneza - pochodzenie) oraz geomorfologicznej rejonu Warszawy, jak również dotyczyć fragmentu miasta dobrze znanego i identyfikowanego zarówno przez mieszkańców, jak i turystów. Wybrany pas o szerokości 1-1,5 km biegnie od Pola Mokotowskiego pod siedzibą PIG, Łazienkami Królewskimi, korytem Wisły, Saską Kępą aż do Olszynki Grochowskiej obejmując obszary silnie zurbanizowane, tereny zieleni naturalnej i zagospodarowanej, uskok skarpy wiślanej i dolinę rzeki, fragment wysoczyzny i powiśla.
Na modelowanym obszarze stwierdzono występowanie 10 wydzieleń litologiczno-genetycznych. Są to przede wszystkim utwory związane ze zlodowaceniami (piaski wodnolodowcowe, gliny zwałowe) oraz okresami ocieplenia (m.in. utwory rzeczne - piaski, żwiry oraz torfy, utwory zastoiskowe - iły, muły oraz utwory eoliczne - piaski). Bezpośrednie podłoże wymienionych utworów stanowią piaski i iły, z którymi jest związany m.in. oligoceński poziom wód. Do opracowania modelu wykorzystuje się zarówno metodę wprost, tzn. generowania powierzchni spągowych z danych z profili wierceń oraz metodę odwrotną polegającą na generowaniu brył modelu na podstawie przekrojów geologicznych.
Wykonane opracowanie, i zarazem oferta PIG dla Warszawy, to pierwszy w Polsce, i jeden z pionierskich na świecie, numeryczny model wgłębnej budowy geologicznej dla obszaru silnie zurbanizowanego - dużej europejskiej aglomeracji miejskiej. Jego autorami są: Maciej Rossa i Urszula Stępień.





KRUKOWATE

Większość opracowań fotogrametrycznych dotyczy tworzenia, na podstawie zdjęć stereoskopowych, przestrzennych modeli obiektów trwale związanych z powierzchnią Ziemi, których współrzędne geodezyjne możemy jednoznacznie wyznaczyć. Nowym zadaniem stojącym przed fotogrametrią i teledetekcją jest tworzenie map obiektów znajdujących się w oderwaniu od stałych struktur Ziemi, na przykład zawieszonych w powietrzu lub w wodzie. Dodatkową trudność może sprawiać poruszanie się zbioru tych obiektów i w związku z tym ciągłe zmiany wzajemnych relacji przestrzennych, zarówno w poziomie, jak i w pionie. Przykładami takich dynamicznych układów są stada ptaków czy ławice ryb. Prezentowany przykład to niepublikowane dotąd opracowanie generowania rozkładu przestrzennego stada ptaków na podstawie pojedynczego, niestereoskopowego zdjęcia lotniczego. Dobre zadanie do rozwiązywania w szkołach na lekcjach biologii i matematyki. Zdjęcia stereoskopowe, wykonywane jako seria zdjęć jedno po drugim i nakładających się co najmniej w połowie, stosowane jako podstawowa metoda do budowy fotomap obiektów trwałych, nie znajdują tu zastosowania. Rozwiązaniem może być metoda praktycznego wykorzystanie wiedzy z klasycznej geometrii wyniesiona z lekcji matematyki na poziomie szkoły podstawowej. Na zdjęciu obok (2000): W Warszawie można obserwować niezwykłe swoją skalą zjawisko: codzienne poranne i wieczorne przeloty setek tysięcy krukowatych z terenów noclegowisk w centrum miasta na żerowiska na jego przedpolu, i z powrotem. Ich sfotografowanie z samolotu w świetle widzialnym przy jego ograniczonym natężeniu nie jest proste: czarne ptaki na ciemnym, zmierzchowym tle stają się niewidoczne. Na zdjęciu jest widoczny po elektronicznym wzmocnieniu przelot pojedynczych ptaków nad parkiem Łazienkowskim w czasie zapadającego zmierzchu. Wydzielenie z tła w tak uzyskanym zdjęciu wszystkich obiektów ?ptakopodobnych? wymagało zastosowania programów analizy obrazowej. Następnie przyjęto 80 cm jako średnią rozpiętość skrzydeł dla poszczególnych osobników. Wielkość osobnika na zdjęciu zależała od wysokości lotu. Różnice w odwzorowaniu wielkości sylwety ptaka na obrazie niestereoskopowym mogły wynikać z wielu innych przyczyn, m.in. z rzeczywistych różnic w indywidualnej budowie, skrótu perspektywicznego, ruchu skrzydeł lub niepoziomym lotem ptaka w danym momencie. W regularnie lecącym stadzie większość ptaków zajmuje jednak tę samą pozycję, a różnice w odwzorowaniu są spowodowane przede wszystkim różną odległością od samolotu rejestrującego ich położenie. Różnice w odległości od kamery, przy jednoczesnej stałej odległości samolotu od powierzchni Ziemi, pozwalają obliczyć położenie stada ptaków i każdego osobnika indywidualnie w przestrzeni między ziemią a samolotem. W konsekwencji można zbudować przestrzenny model lecącego stada. Na dołączonym wykresie wyliczony został rozkład przestrzenny stada ptaków sfotografowanych w rejonie Powiśla. Pomyłki kilkumetrowe są normalnym błędem pomiarów. Ale może to spowodować, jak w przypadku zamieszczonego wykresu, że jeden z ptaków leci pół metra ... pod powierzchnią ziemi. Takie przypadki mają szczególnie dużą wartość edukacyjną - uczą dystansu do własnych wyników naukowych, a przy tym nadają ludzki wymiar opracowaniom naukowym i urodę zimnym wynikom statystycznym.





FALOWANIE MIASTA

Zjawiska przemieszczania się tłumów ludzi w obrębie aglomeracji mają charakter pływów występujących przewidywalnie, jak i nieregularnych, wywołanych zdarzeniami jednorazowymi. Rejestrowana w naszej świadomości falowość natężenia ruchu drogowego przemieszczających się aut, w przypadku przemieszczania się ludności jest praktycznie niedostrzegana i niepoddawana analizie. Tymczasem pływy ludności są jednym ze zjawisk miejskich mających ogromne znaczenie praktyczne i ciekawych teoretycznie. Mogą to być zarówno wielkie migracje ludności w okresie wojennym i powojennym, migracje zarobkowe, jak również związane ze zmianą statusu majątkowego, powodujące wymieranie centrów i pojawianie się nowych stref wokół miasta.
Lokalne migracje w skali masowej odbywają się również codziennie w obrębie samego miasta. Ich kierunek, intensywność i sam fakt ich zaistnienia można przewidzieć. Są to zarówno codzienne fale wyjazdów do pracy i szkół, weekendowych wypadów za miasto lub letnich na wakacje. Poszczególne dzielnice lub całe miasto wyludniają się w tym okresie, a ulice stają się puste. Charakterystyczną cechą tych pływów są towarzyszące im fale powrotów: popołudniowych lub pourlopowych.
W równaniach fluktuacji uwzględnia się nie tylko zmiany ilościowe, ale jednocześnie wymianę ludności. Zmiana jakościowa bez zmiany ilościowej jest widoczna w takich przypadkach, gdy część mieszkańców wyjeżdża poza obszar miasta na weekendowy wypoczynek, a w tym samym czasie zasiedla je podobny liczebnie tłum zainteresowany odwiedzeniem aglomeracji, a zwłaszcza jej centrów handlowych. Niekiedy gwałtowny rozwój miasta wywołuje ucieczkę jej dotychczasowych mieszkańców, ale towarzyszy temu zjawisku przypływ w to miejsce nowych populacji ludzi - często o innej kulturze, przyzwyczajeniach, a przede wszystkim bez wspólnych tradycji i potrzeb budowy takich związków lub wręcz niezdolnych do ich tworzenia. Wymiana ludności może mieć charakter zarówno trwały, jak i okresowy.
W takich przypadkach ilościowo miasto pozostaje w równowadze dynamicznej, ale przecież coś się zmienia - wymienia się jakość.
Zasięg pływów (skąd?, dokąd?, a także kiedy?) jest jednym z wyznaczników rzeczywistych granic aglomeracji zarówno przestrzennych, jak i czasowych.
Podobnie dzieje się z żywnością, energią, dobrami materialnymi i kulturalnymi. Miasto przyciąga i wchłania wiele produktów. Część z nich ulega przetworzeniu i wbudowaniu w tkankę miasta, część migruje samoistnie lub jest czynnie wydalana poza jego granice. Na to miejsce napływają kolejne dobra, często nowej jakości, przekształcając funkcjonowanie miasta po raz kolejny i stymulując powstanie nowych związków i nowych tradycji.
Na zdjęciu w albumie: Warszawa rozciąga się obecnie przynajmniej od Legionowa po Otwock i Piaseczno, od Pruszkowa po Wołomin. Zasięg miasta wyznaczają bowiem regularne przypływy i odpływy jej faktycznych, a nie tylko administracyjnych mieszkańców. Zielonka to dziś jeden z przykładów rzeczywistych dzielnic metropolii warszawskiej.
Na zdjęciu (2004 r.): Warszawa rozciąga się obecnie przynajmniej od Legionowa po Otwock i Piaseczno, od Pruszkowa po Wołomin. Zasięg miasta wyznaczają bowiem regularne przypływy i odpływy jej faktycznych, a nie tylko administracyjnych mieszkańców. Zielonka to dziś jeden z przykładów rzeczywistych dzielnic metropolii warszawskiej.





TERYTORIUM I SPOŁECZNOŚĆ

Polska - państwo i naród, Warszawa - miasto i lokalna społeczność. To związek przestrzenno-społeczny. Grupa organizmów zajmuje wybraną przestrzeń, zasiedla ją i stopniowo przekształca. Przestrzeń i lokalna społeczność zaczynają podlegać współzależnej ewolucji. Społeczeństwo zamieszkujące dany obszar zmienia się wraz ze zmianami dokonującymi się w przestrzeni. Zamieszkiwana przestrzeń również ulega przekształceniom, zgodnie z polityką i dążeniami danej społeczności. Związki między tymi dwoma czynnikami podlegają wielorakim fluktuacjom, długotrwałym procesom, ale zawsze są wystawione są na są silną rywalizację, rzadziej na współpracę. Czy przestrzeń i dokonujące się w niej zjawiska mogą rywalizować z zamieszkującym je społeczeństwem. Jeżeli tak, to o co?
Być może po prostu o swoje istnienie i dotychczasowe atrybuty. Silne społeczeństwo zawłaszcza przestrzeń, przekształcając jej cechy fizyczne. Zabudowa zaczyna tworzyć bariery krajobrazowe i fizyczne. Swobodny przepływ odbywa się zdeterminowanymi, znormalizowanymi, choć powstałymi niekiedy przypadkowo, korytarzami. Przestrzeń ulega metamorfozie, stając się materialnym odwzorowaniem cech danego społeczeństwa. Naturalne, opływowe w kształtach formy zmieniają geometrię na obce w środowisku naturalnym układy prostoliniowe o ostrych kątach i to zarówno w poziomie, jak i w pionie. Zawłaszczona, przekształcona i podporządkowana wolna i nieograniczona dotąd przestrzeń staje się powoli własnością społeczną. Zarazem staje się terytorium danej społeczności z wyraźnie określonymi granicami. Rodzą się w niej nieistniejące dotąd związki tożsamości, ale i klaustrofobie.
Człowiek, często nawet nieświadom tego, jest w stanie nieprzerwanej walki o przestrzeń i dostęp do niej. Rozrastające się miasto to nie tylko geometryczne poszerzanie terytorium człowieka, ale ekspansywne przejmowanie wolnej dotąd przestrzeni. Siły przyrody są jednak gotowe odebrać wydartą przestrzeń w momentach słabości człowieka. Wystarczy choćby przez jedno pokolenie zaprzestać starań o kawałek po kawałku wyrywanej przestrzeni, a natychmiast wielkie dzieło człowieka - miasto - najpierw błyskawicznie zarośnie, a potem rozsypie się. Mówiąc o mieście najczęściej myślimy o nim w kategoriach urbanistycznych. Tymczasem miasto to arena ciągłej, nieustępliwej walki ze środowiskiem, której na chwilę nie wolno zaniechać. Aż do całkowitego unicestwienia przyrody.
A wraz z nią istnienia człowieka...
Na zdjęciu (2007 r.): Nasze życzliwe podejście do zieleni w mieście jest małym krętactwem. W rzeczywistości człowiek walczy z przyrodą o przestrzeń wydzielając jej jedynie niewielkie enklawy istnienia podporządkowane jego interesom. Wystarczy bowiem zaniechanie walki na chwilę, by nawet wielkie miasto w ciągu zaledwie kilkudziesięciu lat zmurszało i zniknęło w gąszczu roślin.
Niewykorzystywany stadion X-lecia w ciągu jednego sezonu porasta chwastami i małymi drzewami. W tym tempie, gdyby nie coroczne chemiczne pielenie, za kilkanaście lat miałby szansę wyrosnąć tu las.





PZDR Z WAW

Warszawa to nie tylko zabudowa i ludzie, ale również język. Nie należy jednak łudzić się, że nawet ten powszechnie stosowany jest zrozumiały, nawet gdy poszczególne słowa wywołują w nas jednoznaczne skojarzenia. Wiele słów wyszło w ogóle z użycia, wiele zostało bezpowrotnie zapomnianych, wiele zmieniło swoje znaczenie. I wiele powstało. Zmieniły się nie tylko same słowa, ale również język komunikacji. Czy będzie dostępny dla przyszłych pokoleń? Jest nie tylko nowy w treści, ale i formie. Coraz szybciej żyjemy, coraz częściej posługujemy się skrótami szybkiego przekazu informacji, których kod wcale nie jest łatwy do rozszyfrowania. Kody identyfikacyjne NIP-ów, PESEL-i zastępują często imiona i nazwiska. Oto próbka współczesnego języka opisującego obiekty, czynności, zjawiska i nowe technologie, które zmieniają jakość życia. To, choć może zaskakujące, też fragment współczesnej Warszawy mentalnej :-))
AAC, ABC, ABC, ABS, ABW, ACB, ACE, ACR, ADC, ADD, ADM, ADM, ADP, AEC, AEW, AFC, AFG, AGC, AGD, ALA, ALU, AMP, AMS, ANL, ALT, ARJ, ASA, ASO, ASO, ASP, ATC, ATC, ATK, ATS, ATS, ATX, AUD, AUS, AWF, AWS, AZS, BAC, BAL, BAT, BBC, BCD, BDF, BCI, BEF, BGŻ, BHN, BIF, BIG, BIS, BNE, BMW, BOR, BOŚ, BUW, CAD, CAD, CAD, CBA, CBB, CBS, CDN, CDR, CDU, CFC, CGA, CHF, CHZ, CIA, CIC, CIF, CKM, CMW, CMS, CND, CNN, CNP, COM, COM, CON, COP, CPN, CPU, CRC, CRO, CRT, CSK, CSU, CTX, CWO, CZD, DAC, DCC, DCS, DDT, DDT, DEM, DHL, DIN, DCP, DLM, DTM, DTP, DIP, DIR, DMA, DNA, DOS, DPI, DKK, DVD, EAS, EBB, ECU, EEG, EET, EKG, EGA, EMM, EMS, EOF, EPT, ERA, ESC, ESE, ESP, ETA, ETA, ETD, EWG, EXE, FAO, FAX, FBI, FDC, FDD, FDP, FDR, FIM, FJN, FNC, FRF, FSO, FSM, FWD, GBS, GIG, GKS, GMB, GMP, GMS, GPS, GPW, GSM, GUS, GPB, GPS, HDC, HDD, HDL, HGC, HIV, HGC, IBJ, IBM, IEP, IFA, IMC, IND, ING, IOC, IOM, IOŚ, IPN, IRA, IRL, IRQ, ISO, ITL, JKM, JMP, JPY, KAC, KBN, KDT, KEN, KGB, KGB, KiW, KLM, KOH, KOR, KPN, KPP, KUL, KWK, LAR, LDL, LPT, LOK, LOP, LOT, LPG, LPR, LSB, LSD, LUF, LWP, LXX, ŁKS, MAO, MAX, MCM, MDM, MdM, MEN, MES, MFM, MIR, MMI, MMS, MMS, MMX, MON, MPT, MSP, MSZ, MSW, MTB, MTK, MTP, MZA, MZT, MZK, NBC, NBP, NFI, NFJ, NIK, NIP, NIK, NKW, NLG, NOK, NRD, NSA, NSZ, ONA, OCR, OHP, OLA, ONO, ONZ, OTC, OVL, PAL, PAN, PAP, PAX, PBK, PCB, PCI, PCK, PCV, PGR, PHZ, PIG, PIN, PIT, PIS, PIW, PKB, PKO, PKP, PKS, PKT, PKW, PLL, PLN, PLO, PMH, POD, PPM, PPP, PPPP, PPP, PPR, PPS, PRG, PRN, PRL, PSL, PTE, PTH, PTM, PTG, PTO, PTT, PTK, PUK, PWN, PZH, PZM, PZW, PZO, PZW, PZU, PŻM, QED, RAF, RAM, RGB, RDS, RIP, RKM, RMF, RNA, ROM, ROP, RPA, RPG, RSM, RSW, RTG, RTL, RTV, RTV, RUS, RWD, SAS, SAT, SBM, SEK, SGH, SIM, SKO, SLA, SLD, SLK, SMS, SOS, SPD, STS, SYS, TBT, TCH, TGV, TIF, TIR, TKM, TKW, TPD, TTT, TUP, TVN, TVP, TWP, TXT, UFO, UOP, UPR, UPR, URM, USA, USC, USD, USG, UVA, UVB, VAT, VDG, VHF, VHR, VIP, VGA, VLF, VMC, VOX, WAF, WAT, WAW, WAX, WDF, WIG, WIP, WIX, WHO, WKU, WMP, WNP, WNT, WOS, WOT, WSI, WSK, WSM, WSM, WSP, WSR, WSS, WSW, WTO, WTO, WTW, WWW, WZC, XEU, XXV, XLI, YCP, YHA, ZDM, ZHP, ZHR, ZIP, ZMP, ZMS, ZSP, ZWM, ZUS.
PZDR ;-)
SCI-ART
NIP 113-061-31-15
Na zdjęciu: szukanie i rozpoznawanie kodów semantycznych miasta, czyli relacji pomiędzy znakami a obiektami i zjawiskami, pozwala dostrzec, w być może przypadkowych formach budynków na Kabatach, kształty liter. Czy układają się w jakąś logicznie spójną i czytelną wiadomość?





TAJEMNICE MIASTA

Każda przestrzeń widziana z lotu ptaka lub z satelity jest niezwykła. Jej atrakcyjność i odkrywczość w części wywodzi się z innego, nieznanego dotąd sposobu i punktu widzenia. Znane miejsca z tej perspektywy wyglądają odmiennie często do tego stopnia, że musimy od początku uczyć się, by połączyć to, co widzimy, z tym, co wiemy i co zostało wpisane w naszą pamięć. Zdjęcia lotnicze, jeżeli nie wypełnimy ich intelektualnie treścią, same w sobie są tylko barwną, sensoryczną plamą.
Często stają się też punktem wyjściowym, a może i dobrym pretekstem do prawdziwej wyprawy w nieznane. Dostrzeżony na zdjęciu lotniczym dziwny, nietypowy lub wcześniej nieznany obiekt prowokuje, aby odszukać go na ziemi i sprawdzić, czym jest. Tajemnice Warszawy kryją się na wszystkich poziomach obserwacji - zależą od naszej ciekawości świata, spostrzegawczości, wyobraźni, intuicji, konsekwencji w działaniach, zainteresowań.
Są takie niezwykłe miejsca w Warszawie, które skrywają własne tajemnice, niedostępne poznaniu z powietrza: we wnętrzach budynków, podziemnych tunelach i pod koronami drzew. Wyspa pomidorowa na Wiśle czy zwykła kępa gęsto rosnących krzaków w polu też może stać się miejscem odkryć.
Są też szczególne miejsca w Warszawie, które - odwrotnie niż poprzednie - są niedostępne poznaniu z poziomu ziemi. To dachy budynków. Jest to osobny, fascynujący świat, któremu można byłoby poświęcić osobny album. Inne są dachy wielkoobszarowych centrów handlowych poprzetykane bombkami świetlików, inne - płaskie - blokowisk Grochowa, Muranowa czy Ursynowa. Kamienice Starego Miasta mają spadziste dachy, kryte drobną dachówką układająca się w drobny deseń. Niektóre z powierzchni intrygują niezwykłą infrastrukturą urządzeń o nieznanym przeznaczeniu. Niekiedy, na dachach pokrytych papą, można dostrzec dosłownie setki łat kryjących w sobie historie ostatniego półwiecza - warszawskie historie.
Na zdjęciach w albumie można zobaczyć:
Jeden z codziennie oglądanych budynków w północnej części Warszawy. Instalacje na dachu tworzą małe miasto w mieście.
Labirynt kształtowany w ciągu dziesięcioleci przez człowieka i siły natury.
Fragment centrum Warszawy przy ulicy Filtrowej - pod tajemniczą jednorodną powierzchnią darni kryją się niezwykłej urody XIX-wieczne komory wypełnione krystaliczną wodą.
Na obrazie lotniczym pojawia się czwarty krzyż, więc z tej perspektywy jest to plac Czterech Krzyży.
Kawiarnia uliczna w niezwykłej scenografii słonecznych zajączków. To nie tylko tajemnicza lokalizacja, ale i ulotny czas trwania spektaklu.
Wymienione zdjęcia nie mają podanej lokalizacji. Do tajemnicy trzeba docierać samemu, inaczej traci swą moc i urok.





MAPY CIEPŁA

Każde ciało o temperaturze powyżej zera bezwzględnego emituje promieniowanie cieplne (będące promieniowaniem elektromagnetycznym), odgrywające rolę w wymianie ciepła zwłaszcza w zakresie długości fal od 0,38 do 1000 mikrometrów, czyli od zakresu widzialnego (0,38÷0,77mm), poprzez bliską podczerwień (0,77÷25mm), do dalekiej podczerwieni (25÷1000mm). Promieniowanie cieplne jest samoistnie emitowane przez obiekt, bez konieczności jego dodatkowego oświetlenia. Można, zatem, rozpoznawać obiekty w całkowitej ciemności ? o ile dysponujemy detektorem promieniowania podczerwonego. Warszawa termalna to świat niedostępny bezpośrednio zmysłem wzroku. Współczesne techniki detekcji i wizualizacji umożliwiają jednak pomiar i zobrazowanie rozkładu emisji promieniowania cieplnego i w konsekwencji - rozkładu temperatury w postaci obrazu zwanego termogramem. Metoda zdalnego pomiaru temperatury nazywa się termowizją (inaczej: termografią w podczerwieni). Warszawa, jak każde miasto, w środowisku jest postrzegana jako wyspa ciepła. W ciągu dnia kumuluje ciepło, które oddaje nocą. Różnice temperatury między nagrzanymi promieniowaniem słonecznym budynkami i betonowo-asfaltowymi powierzchniami jezdni czy parkingów a parkiem, znajdującym się niekiedy tuż po drugiej stronie jezdni, sięgają niekiedy kilkunastu stopni. Zobrazowania termalne miasta wykonane przez skanery satelitarne pokazują zróżnicowanie między dzielnicami i osiedlami. Widoczne są chłodniejsze wyspy parków, przebieg nieszczelnych lub niedostatecznie zaizolowanych linii ciepłowniczych, a także przepływy powietrza. To kolejna warstwa merytoryczna, która powinna znaleźć się w bazie danych. Mapy rozkładów temperaturowych miasta zmieniają się zależnie od pory roku ? duży wpływ na wartość i dobową amplitudę temperatury ma obecność lub brak roślinności. Znaczącą przebudowę obrazu termalnego miasta powoduje też uruchomienie systemów centralnego ogrzewania. Technika termowizyjna umożliwia lokalizację miejsc, przez które z budynków ?ucieka? ciepło mimo szczelnych okien. Nawet balkony słabo odizolowane od wewnętrznych elementów konstrukcyjnych budynków mogą stać się promiennikami ciepła, jak żeberka kaloryferów, oddając ciepło na zewnątrz i wychładzając nasze mieszkania. Termowizja znajduje praktyczne wykorzystanie w wielu dziedzinach. Umożliwia nie tylko pomiar lokalnej wartości temperatury, ale również tworzenie jej dynamicznych map. Organizmy mogą żyć w stosunkowo wąskim przedziale temperatury (optymalne warunki mają w przedziale zaledwie kilkunastu stopni), tymczasem mapy termalne Warszawy pokazują niekiedy szkodliwe dla naszego zdrowia kilkudziesięciostopniowe dobowe skoki temperaturowe, a przede wszystkim brak wychładzania miasta nocą. Na zdjęciu obok (2003): Termogram fragmentu Warszawy wykonany w środku nocy. Na pierwszym planie widoczne są rozgrzane jeszcze o ten porze budynki pokryte piaskowcowymi elewacjami. Duża pojemność cieplna elewacji powoduje, że nagrzane silnie w dzień oddając ciepło grzeją również nocą, mimo braku słońca. W dali - znacznie chłodniejszy zespół Starego Miasta. Zwraca uwagę zróżnicowanie temperatury w obrębie Ogrodu Saskiego. Termografia ujawniła obecność oaz klimatycznych w - wydawałoby się jednorodnym - pokryciu roślinnym. Różnice sięgają kilku stopni. Zdjęcia zostały wykonane we współpracy z prof. Tomaszem Wiśniewskim z Instytutu Techniki Cieplnej Wydziału Mechanicznego Energetyki i Lotnictwa Politechniki Warszawskiej.





BEZPIECZNY PORT

Populacje organizmów, zarówno drobnoustrojów, jak ludzi wyposażonych w świadomość, w warunkach wszechstronnego bezpieczeństwa pozostają w stanie dynamicznej stabilnej równowagi i rozwijają się stopniowo z przewidywalnym przyrostem i fazami zastoju. Kataklizmy stanowią istotny czynnik zaburzający tę równowagę prowadząc niekiedy do unicestwienia. Ale jednocześnie kataklizmy mogą wpłynąć stymulująco na dalszy rozwój, o ile zostanie zachowany choćby jeden zarodek materialny lub mentalny, z którego może odrodzić się nowe życie. Następujący po zniszczeniu przyrost jest często tak gwałtowny, jakby natura chciała nadrobić poniesione straty, że w krótkim czasie osobników jest więcej niż wcześniej. Echa pierwotnego wstrząsu wywołującego falę demograficzną pojawiają się w kolejnych pokoleniach, a jej rozprzestrzenianie się w czasie przypomina rozprzestrzenianie się fal znane z fizyki. Fala wyżu demograficznego dociera najpierw do przedszkoli, w których nagle zaczyna brakować miejsc, potem do szkół, później do miejsc pracy. W pewnym momencie fala ta starzeje się. I tu może zacząć się problem. Brak synchronizacji między kolejnymi następującymi po sobie falami demograficznymi, jak i w obrębie jednej fali między liczebnością populacji ludzi w pełni sił i tych, którzy przepracowali swoje życie i teraz nie mają już sił na w pełni samodzielną aktywność wywołuje zachwianie równowagi społecznej. Powoduje to wielorakie konsekwencje: ekonomiczne, kulturowe i społeczne, łącznie ze starzeniem się społeczeństwa. Bez perspektywicznej i właściwej polityki te problemy w niedługim czasie dotkną również Warszawę. Dlatego należy myśleć nie tylko o zapewnieniu przyszłości młodym, ale już teraz poszukiwać nowych form i warunków dla godnej egzystencji osób starszych, którzy swoim życiem również na nie zasłużyli.
Na zdjęciu w albumie: niepubliczny Zespół Opieki Zdrowotnej Pałac na obrzeżach Warszawy, w Markach, to przykład zmian dokonujących się w społeczeństwie. To nie tylko miejsce, ale i konkretna propozycja nowego stylu życia. Ośrodków o takim charakterze w najbliższym czasie zacznie powstawać coraz więcej, jako odpowiedź na powstające zapotrzebowanie społeczne. Pensjonat można uznać za jeden z modelowych. Jego mieszkańcy mają do dyspozycji pełną i oddaną pensjonariuszom obsługę lekarską, pielęgniarską i rehabilitacyjną, a nawet kosmetyczną, doskonałe wyżywienie, salę rekreacji i koncertowo-telewizyjną, rozległy ogród z zacienionymi altanami i miejscami na wspólne ognisko. Pałac to znak nadchodzących czasów i zmiany skojarzenia z określeniem dom opieki.
Osoby starsze mają inne wymagania i potrzeby, których rodzinny dom często nie jest w stanie zapewnić. Najbardziej aktywne lata mają za sobą, ale przed sobą jeszcze wiele pięknych, choć wymagających wsparcia, lat spokojnego życia. Mieszkają tu nie tylko osoby samotne. W wielu przypadkach na docelowy pobyt tutaj, w komfortowych warunkach pensjonatu, stałej opieki medycznej, nowego towarzystwa, przy jednocześnie stałej łączności z rodziną, decydują się często wspólnie całe małżeństwa.





TRZY RAZY E - EKONOMIA

Warszawa to ogromny kapitał, który powierzono nam, warszawiakom, abyśmy nim gospodarowali. A przy tym my sami jesteśmy częścią tego kapitału...
Planowanie zagospodarowania i rozwój Warszawy nie nadążają za ekonomią i potencjałem kapitału napływającego szerokim strumieniem między innymi w wyniku przyłączenia do Unii Europejskiej. Kapitał ten, mający inspirować i stymulować rozwój, niszczy nie w pełni przygotowaną i niezdolną do jego konsumpcji Warszawę, która zamiast się rozwijać, staje się w skali globu miastem coraz bardziej prowincjonalnym. Przyczyn takiego stanu jest wiele. Jedną z nich jest brak szacunku dla cywilizowanych i skutecznych metod zarządzania i gospodarowania nie tylko kapitałem, ale również zasobami intelektualnymi. Jakie zarządzanie, takie zagospodarowanie przestrzeni miasta: spontaniczno-chaotyczne.
Zatracono jakość w architekturze. Praktyka wskazuje, że sprzedaje się to, co zostanie wybudowane - często z pogwałceniem miejscowych planów zagospodarowania. Sprawność deweloperów i inwestorów wyrywających kęsami działki z najbardziej atrakcyjnych przestrzeni miasta wygrywają z przemyślanymi koncepcjami zabudowy.
W ten sposób została zabudowana podlegająca ochronie skarpa wysoczyzny w rejonie tzw. Dworca Południowego. Rozległymi, niezwykle cennymi obszarami terenów poprzemysłowych Służewca władze miasta również nie zainteresowały się w porę. Zamiast wykupić je i objąć wspólnym planem zagospodarowania pozwolono na masowe podkupywanie pojedynczych działek przez indywidualnych inwestorów i - w konsekwencji - na zindywidualizowaną zabudowę biurowcami w kształcie, na którym miasto nie ma wpływu. W ten sposób kolejna przestrzeń miasta została stracona na wieki.
Rozwój gospodarczy w okresie socjalistycznej gospodarki i przebudowa stolicy po 1945 roku sterowana potrzebami sojuszu robotniczo-chłopskiego, w wyniku których powstało miasto wielkoprzemysłowe, spowodowały nieodwracalne zniszczenia w krajobrazie Warszawy. Stworzono wówczas fizyczne bariery rozwoju miasta ze wszystkich stron: od północy (huta), od południa (cała dzielnica przemysłowa na Służewiu), od zachodu (zakłady mechaniczne w Ursusie) i od wschodu (Żerań przemysłowy), które zacisnęły miasto jak kiedyś pierścień fortów i esplanad cytadeli. Towarzyszyła im specyficzna mieszkaniówka - enklawy monolitycznych blokowisk w centrum i na obrzeżach. Drugi, bardziej zewnętrzny pierścień wokół miasta utworzyły osiedla jednakowych, sześciennych pudełek domków jednorodzinnych.
Widoczny w ostatnim czasie szybki rozwój gospodarczy i wzrost zamożności mieszkańców powoduje przewagę popytu nad podażą. A to prowadzi do kolejnego obniżenia jakości projektowania i planowania. Okresy wahnięć ekonomicznych, w skali historycznej są zaledwie chwilą, ale pozostawiają po sobie znamię w przestrzeni miejskiej na całe wieki. Ich trwałość wyznacza bowiem nie tylko okres istnienia konkretnych obiektów i zespołów urbanistycznych. Negatywne oddziaływanie na kolejne nowo powstające obiekty i w rezultacie - obniżenie poziomu architektonicznego i urbanistycznego, rozprzestrzenia się jak epidemia.
Na zdjęciu w albumie: myślenie ekonomiczne oparte tylko na jednym, politycznym założeniu spowodowało, że rozległe obszary przemysłowego Żerania z jego zakładami, liniami kolejowymi, trasami szybkiego ruchu skutecznie odcięły wieloma barierami tę część miasta od Wisły.




OCZY ZYGMUNTA

Pierwszy, a z dzisiejszego punktu widzenia ? najstarszy, świecki pomnik w Warszawie został wzniesiony w 1644 roku przez Władysława IV ku czci swojego ojca, króla Zygmunta III. Ustawiony na osi Krakowskiego Przedmieścia przed bramą Krakowską i dziedzińcem przednim Zamku Królewskiego stanowił jeden z elementów planowanego założenia przestrzennego gloryfikującego dynastię, zwanego forum Wazów. Przez ponad trzy i pół wieku z głowicy kolumny spoglądał Zygmunt III Waza na Warszawę w głąb Krakowskiego Przedmieścia, pierwszej urbanistyczno-społecznej osi Warszawy Koronnej, wokół której zaczęła formować się dzisiejsza metropolia. Pomnik był świadkiem powstawania i formowania się pierwszych ulic współczesnej Warszawy i rodzenia się jej stołeczności. Towarzyszył swojemu miastu we wzniosłych i tragicznych chwilach. Znalazł się w centrum walk powstańczych powstania warszawskiego. Padł jak powstanie, i odrodził po wojnie wraz z miastem. Choć był to pierwszy pomnik świecki niewątpliwie był odbierany w części jako postać uświęcona. Kontynuując tradycje pomników sakralnych stał się niekwestionowanym patronem Warszawy. Imieniny Zygmunta są obchodzone 2 maja, 12 czerwca i 17 września. Warto pomyśleć o wprowadzeniu imienin patrona do kalendarza imprez warszawskich. Gdy powakacyjna fala mieszkańców powraca do miasta i wypełnia je z powrotem gwarnym tłumem jest to dobry moment na radosne uroczystości. Inicjatywa nie musi wypływać od strony miasta, ale od mieszkańców. Wystarczy, aby tego dnia, spotkali się pod kolumną wszyscy Zygmuntowie Warszawy i w jednym momencie wznieśli kielichami wspólny toast za pomyślność króla, miasta i własną. I niech to stanie się tradycją. Na zdjęciu (2007): kolumna Zygmunta na tle Starego Miasta. Zdjęcie zostało zrobione we współpracy z Arturem Gajdzińskim, modelarzem i konstruktorem, z wykorzystaniem nowoczesnego bezpilotowego śmigłowca sterowanego drogą radiową. Tego typu urządzenia, kierowane wprawną ręką operatora, z podwieszoną wymiennie kamerą fotograficzną lub filmową, niezwykle sprawnie poruszają się w przestrzeni miejskiej. Fachowo prowadzone, co wymaga lat doświadczeń, mogą lecieć wzdłuż ulic, wzbijać ponad dachami domów, opuszczać się w studnie podwórek. W czasie lotu zawsze znajdzie się chwila, aby choć na moment zawisnąć w powietrzu przed Zygmuntem, spojrzeć mu prosto w oczy z odległości kilku metrów i, nic nie mówiąc, podumać razem z nim. A potem polecieć dalej w kierunku Nowego Światu, aby tam zarejestrować kolejne wydarzenia.





WARSZAWIAK

Określenie warszawiak najczęściej wiąże się z miejscem urodzenia. Bardziej pomocne będzie jednak posłużenie się kryterium długotrwałości związku z miastem. Wówczas duże znaczenie będzie miała ciągłość pokoleniowa - bycie warszawiakiem od pokoleń.
Te poszukiwania definicji błądzą jednak po powierzchni czegoś znacznie ważniejszego - nie długości czasu, ale siły związku emocjonalnego z miastem. Miarę warszawskości powinien określać związek emocjonalny ze społecznością i z przestrzenią. Może on wykształcić się w powiązaniu z miejscem urodzenia, długością okresu przebywania, a zwłaszcza ze spędzonym okresem tu dzieciństwa i z miejscem wychowania. Podobnie z tradycją pokoleniową - przesuwa ona nasze urodziny i pojawienie się relacji człowiek-miasto na wiele lat przed naszymi narodzinami.
Warszawa jest związkiem złożonych relacji między miastem a stołecznością. Przenosi się to również na pojawienie się dwóch autonomicznych form warszawiaków: tych związanych z miastem i tych powiązanych ze stołecznością. Ten z pozoru zaskakujący podział ma dalekosiężne konsekwencje, bowiem wykształcił dwa odmienne typy osobowości, odbijające strukturę funkcjonowania miasta i stołeczności. Reprezentują one dwa typy zachowań zróżnicowane pośpiechem, siłą dominacji, agresji i pewności siebie niezbędnej do przetrwania w świecie polityki, czy przebiegłości koniecznej do trwania w świecie administracji. Różnią się nawet szczerością uśmiechu, skalą zainteresowań kulturalnych czy koniunkturalno-biznesowych oraz skalą ludzkich odruchów.
Mentalność mieszkańców stolicy walczących o przetrwanie w przeludnionej przestrzeni, której towarzyszą elementy niezbędne do przetrwania, wynika z rywalizacji. Cechy niezbędne do przetrwania w warunkach konkurencyjności to pewność siebie i często bezwzględny napór na rzeczywistość. W ten sposób tworzą się i utrwalają nowe normy charakterystyczne dla danej społeczności, bytującej w określonych warunkach środowiskowych. Nabyte cechy, z których nie potrafimy wyjść znalazłszy się w innym miejscu, przenosimy w inne środowiska. Tyle tylko, że niedostrzegane jako negatywne w samym mieście, w innym otoczeniu wydają się dziwne, niegrzeczne, pyszałkowate. I tak właśnie postrzegany jest mieszkaniec Warszawy poza swoim miastem. Zachowania uchodzące w stolicy za normę, poza nią, w innych społecznościach, są nieakceptowane.
Te cechy warszawiak nosi ze sobą jak wizytówkę, gdziekolwiek się pojawi. I tak jest też oceniany przez innych. Już pierwsze jego słowa i zachowania określają jego status. Pokazują, czy Warszawa jest jego miastem - przestrzenią, której jest częścią i z której jest dumny mimo dostrzegania wielu jego ułomności, czy też jest zakładem pracy, w którym znalazł zatrudnienie i miejscem do robienia kariery. A robienie kariery to budowanie związków emocjonalnych przede wszystkim z sobą samym.

 
© 2017 SAMPER / SCI-ART